środa, 26 września 2018

"Odetchnij od miasta" oraz "Cisza i spokój" - recenzja książek



W niedługim odstępie czasu ukazały się dwa tytuły, które są bardzo bliskie tematyce mojej strony - “Odetchnij od miasta” Aleksandry Bogusławskiej oraz “Cisza i spokój” Natalii Sosin-Krosnowskiej. Miałam okazję bliżej przyjrzeć się obu książkom.

Od jakiegoś czasu mamy w Polsce prawdziwy boom na na tzw. “miejsca z klimatem”, których przybywa z każdym miesiącem. Do wszelkich trendów podchodzę raczej sceptycznie, ale temu akurat kibicuję całym sercem. Ewidentnie trwa moda na odkrywanie Polski w rytmie slow. Obserwując różne grupy tematyczne widzę, że ludzie coraz częściej rezygnują z wyjazdów zagranicznych, na rzecz odkrywania różnych nieoczywistych zakątków naszego kraju, a zamiast zorganizowanych wczasów szukają kameralnych, autentycznych miejsc, gdzie nie będą traktowani bezosobowo, gdzie znajdą dobre, zdrowe jedzenie i odpoczną w bliskości natury. Od początku przyglądam się bardzo fajnym projektom, jakimi są Slow Road i SlowHop. Pojawia się coraz więcej blogów (choćby mój :) ), a także książki.

ODETCHNIJ OD MIASTA, Aleksandra Bogusławska 

 

Jak czytamy w tekście na IV stronie okładki jest to przewodnik po agroturystykach ukrytych w najdalszych zakątkach Polski. Autorka książki od kilku lat prowadzi popularny blog Duże Podróże.

We wstępie Ola bardzo fajnie przedstawiła ideę “miejsc z klimatem” lub - jak je nazywa - domów gościnnych. Wyjaśniła, czego można się tam spodziewać i jak się w nich odnaleźć, bo faktycznie dla osób przyzwyczajonych do hotelowych standardów może to być zupełnie obca rzeczywistość.

Kiedy zobaczyłam w internecie zapowiedź książki “Odetchnij od miasta”, najpierw moją uwagę przykuło zdjęcie okładkowe.  Zobaczyłam na nim Młyn Patryki, gdzie latem 2016 spędziliśmy kilka wspaniałych dni (TUTAJ znajdziecie mój wpis o tym pobycie). Od tego czasu Młyn wyrósł na prawdziwą gwiazdę wśród klimatycznych miejscówek - w pełni zasłużenie. Cieszę się, że nie zabrakło go w tej książce.

 W książce zostały przedstawione  łącznie 62 miejsca z różnych zakątków Polski. Przy części z nich znajdziemy dłuższe notki, z których dowiemy się więcej o właścicielach, ich historii, pomyśle na ten “biznes” i okolicznościach powołania go do życia. Przy innych znalazły się tylko krótkie, kilkuzdaniowe opisy. Te informacje poszerzone zostały o krótkie listy atrakcji w danej okolicy.

Miejsca opisane w książce są podzielone na 5 kategorii: Świetna kuchnia, Dla dzieciaków, Święty spokój, Inspiracja, Wiejskie życie. I do tego muszę się trochę przyczepić. Rozumiem, że jest to podział umowny, bo wiele z tych miejsc można by przyporządkować do kilku kategorii jednocześnie, ale czasem jest dla mnie nielogiczny i zupełnie przypadkowy. Np. kategoria Święty spokój - jej opis sugeruje, że znajdziemy tu miejsca, w których dorośli mogą wypoczywać w swoim towarzystwie i gdzie odetchną od dzieci, tych najmniejszych. Tymczasem mamy tu dwa miejsca oznaczone jako “przyjazne dzieciom”, hmmm… Idąc dalej - Siedlisko Gacanek, pomimo tego, że od jakiegoś czasu nie przyjmuje najmniejszych gości, nie znalazło się w powyższym rozdziale, a wskoczyło do “wiejskiego życia”, najbardziej rozmytej kategorii, bo przecież żadne z opisanych tutaj miejsc nie jest położone w mieście. W “wiejskim życiu” znajdziemy też Moniówkę (niestety tylko króciutka notka - jeśli chcecie więcej to zapraszam TUTAJ) - brakuje tu istotnej informacji, że to miejsce również nie jest przeznaczone dla dzieci.

Duży plus przyznaję za mapkę z zaznaczonymi lokalizacjami wszystkich miejsc oraz numerami stron, na których znajdziemy ich opis. Dzięki temu książka jest bardzo czytelna, łatwo można “namierzyć” miejsca znajdujące się w części kraju, która szczególnie nas interesuje. Przejrzysty układ, estetyczne zdjęcia, poręczny format  sprawiają, że dobrze się ją przegląda. No właśnie, przegląda...

Niestety dla mnie książka “Odetchnij od miasta” nie okazała się niczym wyjątkowym. Znałam wcześniej 99% opisanych w niej miejsc, śledzę je w internecie, w części z nich byłam, więc nie dowiedziałam się niczego nowego. Myślę jednak, że może ona być niezastąpioną ściągą dla wszystkich, którzy tak jak ja, potrzebują raz na jakiś czas odetchnąć od miasta, wypocząć tam, gdzie jest ciszej, spokojniej i bardziej zielono, a nie bardzo wiedzą, gdzie i jak szukać miejsc noclegowych z fajnym klimatem. Tutaj mają podane na tacy 62 świetne, sprawdzone miejscówki, z których każda ma już swoją renomę, więc uwaga - jeśli rezerwować tam pokój to tylko z odpowiednim wyprzedzeniem.

CISZA I SPOKÓJ, Natalia Sosin-Krosnowska


Podczas gdy “Odetchnij od miasta” była dla mnie książką do przejrzenia, to w “Ciszy i spokoju” naprawdę się zaczytałam.

Natalia Sosin-Krosnowska od kilku lat przygotowuje program “Daleko od miasta”, który można oglądać na antenie Domo+ (nowy sezon podobno już w październiku). Dzięki pracy przy tej produkcji Natalia poznała blisko setkę ludzi, którzy zdecydowali się porzucić swoje miejskie życia i rozpocząć wszystko na nowo na wsi. To, czego się od nich dowiedziała, stało się inspiracją do powstania jej książki. Część bohaterów to osoby, które postawiły na turystykę i prowadzą kameralne gospodarstwa agroturystyczne czy wiejskie pensjonaty. Mamy tutaj Dzikie Róże, U Lokusza, Lavendowo, Siedlisko Pasieka, Farmę Martynika, Wilczą Osadę.

Kto z was mieszczuchów nie myślał nigdy o tym, żeby zostawić w tyle cały ten hałas, smog, niezdrowe tempo i ruszyć w przysłowiowe już Bieszczady? Skoro interesuje was recenzja tej książki, to zapewne choć raz pojawiła się w waszej głowie taka myśl. Natalia Sosin postawiła sobie za cel opowiedzieć tutaj o tym wszystkim, o czym się nie myśli snując marzenia na temat sielskiego życia z dala od wielkich aglomeracji.

Książka “Cisza i spokój” ujęła mnie przede wszystkim szczerością. Subtelna, wysmakowana, “kobieca” okładka i ten tytuł mogą sugerować, że w środku znajdziemy idylliczny obraz życia na wsi, gdzie głównym punktem każdego dnia jest popijanie kawki na własnym tarasie i słuchanie śpiewu ptaków. Ale nic z tych rzeczy. Ustami swoich bohaterów Natalia mówi wprost  - życie na wsi to błoto, zamarznięte rury zimą, poświęcanie czasu na dojazdy do urzędu, lekarza czy szkoły, użeranie się z fachowcami, którzy mają doprowadzić wymarzone siedlisko do stanu używalności oraz cała masa innych problemów, z którymi trzeba sobie poradzić samemu. A jeśli ktoś zdecyduje się uczynić wieś nie tylko swoim domem, ale i miejscem pracy - tak jak właściciele gospodarstw agroturystycznych - to pisze się na konkretną harówkę od rana do późnego wieczora przez okrągły rok. Na wypicie kawy zostaje bardzo mało czasu. Bardzo dosadnie swój rozkład dnia przedstawia Maria, bohaterka rozdziału “Szkolenie psów ratowniczych, agroturystyka i praca zdalna”.
 
Ludzie myślą, że zwierzęta na wsi skubią trawkę i ślicznie wyglądają, a prawda jest taka, że głównie sprzątasz ich kupy nosisz siano, latasz z widłami lub grabiami, uczysz się robić zastrzyki, bo przecież weterynarz jest daleko i nie ma czasu, żeby co chwilę do ciebie jeździć. (s. 97)

To nie jest jednak tak, że książka pokazuje tylko ciemne strony życia poza wygodnym miastem i ma służyć wystraszeniu czytelnika, w żadnym wypadku. Jej bohaterowie pokazani są jako ludzie spełnieni, zadowoleni z podjętej decyzji i przebytej drogi - niełatwej, ale dla nich w 100% satysfakcjonującej.  Tylko jedna historia nie kończy się tutaj wiejskim happy endem. Nie dla wszystkich bohaterów “cisza i spokój” okazały się zbawienne...

Niewątpliwą wartością tej książki są konkretne informacje - co, gdzie, jak i za ile. Bohaterowie zdradzają,  ile w przybliżeniu kosztowały ich przenosiny na wieś, zakup czy budowa domu, jak długo trwało urządzanie się, jakie przeszkody można napotkać po drodze. Na końcu książki zamieszczono garść przydatnych linków kierujących do źródeł różnych praktycznych informacji.

Do kilku rzeczy w tej książce muszę się przyczepić. Niestety muszę ją skrytykować za fotografie, z których duża część wydaje mi się dość amatorska, a na dodatek wiele z nich jest bardzo małych. Ładnie wyeksponowane, piękne zdjęcia na pewno poprawiłyby estetykę wnętrza książki, szczególnie, że cała szata graficzna jest naprawdę śliczna.

Jeden z rozdziałów opowiada o Marii, trenerce psów-ratowników w Górach Izerskich. Któryś z kolejnych o dolnośląskim gospodarstwie Marty i Mateusza. W tych dwóch rozdziałach ani razu nie pada nazwa miejsc, które prowadzą. Udało mi się je namierzyć - agroturystyka Marii to Wilcza Osada, a drugie gospodarstwo - Farma Martynika. Oba miejsca są co prawda wymienione w zamieszczonym na końcu książki spisie, ale przydałoby się uzupełnienie go o numery stron. Wskazanie czytelnikowi, gdzie w książce znajdzie opowieść o konkretnym miejscu ułatwiłoby korzystanie z książki.

W książce jest też trochę zbędnej moim zdaniem treści. Przepisy na sery czy jogurty, 20-stronicowa (!) lista najpopularniejszych jadalnych roślin dziko rosnących to oczywiście ciekawe rzeczy, ale tutaj wydały mi się zbędnym wypełniaczem. Świetna jest natomiast końcowa opowieść o rodzicach autorki, którzy na wsi zamieszkali w 1977 roku.

Cisza i spokój” to bez dwóch zdań lektura obowiązkowa dla przyszłych i początkujących “wieśniaków”. Wszystkich tych, którzy na serio zamierzają przeprowadzić miejsko-wiejską rewolucję w swoim życiu. Książka naprawdę otwiera oczy na wiele aspektów, które z powodu braku doświadczenia można przeoczyć w swoich planach.

Nie ukrywam, że w mojej głowie też nieraz zaświtała myśl - a może by tak przemodelować swoje życie, wrócić na Mazury i wybudować dom z kilkoma pokojami dla letników? Żyć sobie w spokoju, cieszyć się bliskością jezior i lasów. Myślałam o tym, ale jakoś tak bez pełnego przekonania. I dopiero niedawno udało mi się przyznać samej przed sobą, że chociaż ta wizja jest cudowna, to jeszcze długo nie dojrzeję do opuszczenia miasta i jego wygód. Nie mogę żyć bez miasta, tak samo jak nie mogę żyć bez ucieczek od niego. Na szczęście jest całe mnóstwo przepięknych miejsc, do których mogę się wyrwać choć na kilka dni i uzupełnić braki energii wyssanej przez metropolię. Przecież nie trzeba od razu przeprowadzać się na wieś, żeby móc z niej korzystać. O tym też przeczytacie w “Ciszy i spokoju”. Bardzo polecam Wam tę książkę!

Bardzo dziękuję wydawnictwu Buchmann za udostępnienie książki “Odetchnij od miasta” i wydawnictwu Czarna Owca za książkę “Cisza i spokój”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP