poniedziałek, 27 marca 2017

Byłąm tam - Sanhaus Apartments Sopot

Sopot molo
Jeśli nie znosicie tłumów, a zdarzy się Wam trafić do Sopotu w środku wakacji, jest szansa, że skreślicie to miasto raz na zawsze. Nie róbcie tego pod żadnym pozorem! Sopot swoje najpiękniejsze oblicze pokazuje poza sezonem. Koniecznie jedźcie tam wczesną wiosną albo jesienią, a zakochacie się w Sopocie po uszy, gwarantuję. To jedno z moich ukochanych miast, ale jakoś tak się składało, że nigdy nie miałam okazji pobyć tam dłużej. W końcu się udało!

Tegoroczną zimę sponsorowała literka „S” – "S" jak spacery i jak sen dziecka, o który na tych spacerach walczyliśmy. I "S" jak smog, który nam to raz po raz skutecznie udaremniał. Na koniec lutego od dawna mieliśmy zaplanowany rodzinny wyjazd do Bukowiny, ale kiedy uświadomiłam sobie, że i tam będziemy skazani na unoszący się w powietrzu swojski zapaszek wędzonki, który tak nam ostatnio zatruł życie w Warszawie, bez żalu podjęliśmy decyzję o zmianie kierunku wycieczki. A gdzie powietrze pachnie najpiękniej? Nad morzem oczywiście!

Sanhaus Apartments


Zazwyczaj bardziej nam po drodze do klimatycznej agroturystyki niż do luksusowych apartamentów, ale o tę pierwszą w Sopocie raczej trudno. Ponieważ po raz pierwszy wyjeżdżaliśmy gdzieś dalej z dzieckiem, szukałam miejsca, w którym będzie nam po prostu wygodnie. I żeby było ładne:)

Sanhaus Apartments mają w swojej ofercie ponad dwadzieścia mniejszych i większych apartamentów w kilku lokalizacjach w Sopocie, wszystkie w bardzo niewielkiej odległości od morza. Mieszkania zlokalizowane są nie w bezdusznych nowych apartamentowcach, ale w większości w pięknych, odrestaurowanych kamienicach, i za to ogromny plus.

Sanhaus Apartments Sopot

Sanhaus Apartments Sopot

Mieszkaliśmy w Apartamencie Błękitnym na bardzo kameralnej ulicy Mariana Mokwy. Mieszkanie zlokalizowane jest na parterze uroczej typowo sopockiej kamieniczki. Góra 5-minutowy spacer dzieli je wejścia na plażę koło Grand Hotelu. Mieszkanie jest dość kompaktowe, ale w sam raz wystarczyło na nasze potrzeby, było nam tam bardzo wygodnie. Urzekła mnie mała jadalnia urządzona na przeszklonej werandzie.

Sanhaus Apartments Sopot

Mieszkanie - idealnie czyste  i pachnące nowością - zostało wyposażone  we wszystko, co potrzebne nawet przy dłuższym pobycie. Jest tam i pralka, i odkurzacz, i żelazko z deską do prasowania, mikrofalówka, zmywarka, wszelkie możliwe przybory kuchenne, i nawet ekspres do kawy. Widać, że właściciele znają się na rzeczy i dobrze przygotowali się na oczekiwania bardzo wymagających gości. Pomyśleli nawet o takim drobiazgu jak podstawowe środki czystości w kuchni. Płyn do mycia naczyń, myjka kuchenna, czysta ścierka -  raczej mało kto wozi te rzeczy ze sobą, a bardzo się przydają, jeśli mamy możliwość korzystania z kuchni i przygotowywania posiłków. Często irytuje mnie ich brak.

Sanhaus Apartments Sopot

Sanhaus Apartments Sopot

Sanhaus Apartments Sopot

Apartamenty są dobrze przygotowane na pobyt rodzin z dziećmi – na najmniejszych gości czeka fotelik do karmienia, łóżeczko turystyczne z pościelą, wanienka, nocnik, podest, zabawki.

Ponieważ mieszkania rozsiane są po mieście, nie mamy tutaj oczywiście klasycznej recepcji. Z obsługą – bardzo pomocną i super profesjonalną – kontaktujemy się telefonicznie. Zjawia się na miejscu, kiedy jej potrzebujemy. 

Jedyny, naprawdę jedyny minus, jakiego mogę się doszukać w ofercie Sanhaus Apartments to dla mnie brak możliwości przyjazdu z psem. Tym razem nasza Nuka została w Warszawie, ale jeśli kiedyś zechcemy ją zabrać ze sobą do Sopotu to niestety nie będziemy mogli się tam zatrzymać:(

Opis i szczegółowe zdjęcia wszystkich apartamentów znajdziecie na stronie www.sanhaus-apartments.pl. Każdy urządzony jest w innym stylu, ale wszystkie prezentują się naprawdę świetnie. Moje typy na następny raz to Nadmorski albo Genua.

Znakomity standard, gustowne wnętrza, świetna lokalizacja, kameralna atmosfera, spokój i niezależność - to wszystko znajdziecie w Sanhaus Apartments. Szczerze polecam!

A poza tym...


Nasz pobyt w Sopocie można by streścić dwoma słowami – spacery i jedzenie.

To prawdziwy raj dla spacerowiczów  – plaża, promenada wzdłuż morza, molo, sopockie zaciszne uliczki z kamienicami, na które nie można się napatrzeć. Mam teraz za czym tęsknić wydeptując wciąż te same ścieżki wśród warszawskich blokowisk.

Sopot chyba nigdy nie jest wyludniony, ale o tej porze roku było naprawdę pusto - i na osławionym Monciaku, i na molo, i na plaży, i w restauracjach. Czy zdarzyło Wam się widzieć kiedyś tak puste molo!? Ok, mówimy o środku tygodnia. W weekend frekwencja była trochę większa, ale wciąż bez tłumów.

Sopot molo
Plaża w Sopocie

Plaża w Sopocie

Plaża w Sopocie


Plaża w Sopocie

Co Sopot ma do zaoferowania tym, którzy lubią dobrze zjeść? Sprawdziłam na własnym żołądku i z czystym sumieniem polecam Wam te miejsca:

1/ Tu’Gether (ul. Grunwaldzka 65) –  miejsce niepozorne, a kuchnia na bardzo wysokim poziomie i daleka od sztampy. No może porcje lunchowe mogłyby być ciut większe. Z dala od Monciaka – to  plus!

2/ Cały Gaweł (ul. Dworcowa 7) – P. chciał zjeść dobrego burgera. P. dostał takiego burgera, że wspomina go do tej pory:) Ciekawe menu i fajny ascetyczny wystrój. Miejsce dobre i na lunch, i na wieczorne piwo. Ujęli mnie neonem (nie wiem, skąd mi się to wzięło, że tak kocham neony!)

3/ Tarttoria (ul. Dworcowa 7) – tarty na słodko i na wytrawnie, na miejscu i na wynos. Następnym razem koniecznie muszę zjeść ich sztandarowego flatbreada.

4/ Restauracja Morska (ul. Morska 9) - restauracja wyróżniona w tegorocznej edycji kalendarza Gault & Millau. W lokalach tej klasy często panuje sztywna atmosfera, a obsługa jest nadęta -  tu nie ma o tym mowy. Kuchnia w Morskiej to rzeczywiście mistrzostwo, wszystkie entuzjastyczne opinie ani trochę nie są przesadzone.

5/ Stacja Sopot (ul. W. Jagiełły 3/1) – kolejny dowód na to, że warto zboczyć z Monciaka. Piękna lokalizacja w kamienicy na uroczej ulicy Jagiełły. Klimat robi przytulne wnętrze i dobra muzyka w tle. Bardzo miłe miejsce na obiad i relaks po całym dniu chodzenia.

6/ Centrala Rybna – lokal usytuowany na plaży po sąsiedzku z Zatoką Sztuki. Można zjeść przyzwoitą rybę (choć porcje znów dość małe), popić naprawdę dobrą kawą i zagryźć domowym ciastem. I ten widok… Zrobiliśmy sobie krzywdę zostawiając to miejsce na sam koniec, bo jeszcze bardziej bolało nas serce, kiedy wyjeżdżaliśmy do Warszawy.

Na koniec garść klimatycznych sopockich kamienic, na które nigdy nie mogę się napatrzeć. Co krok kolejna perełka. 

Sopockie kamienice

Sopockie kamienice

Sopockie kamienice

Sopockie kamienice

Sopockie kamienice

Sopockie kamienice

Sopockie kamienice

Sopockie kamienice

Willa Bergera Sopot


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP