piątek, 15 lipca 2016

Bałtyk (tylko) poza sezonem

Bałtyk poza sezonem

W tym tygodniu Agata Młynarska wsadziła kij w mrowisko krytykując atmosferę, jaka panuje w środku sezonu w naszych nadmorskich kurortach. Polacy nie lubią, oj nie lubią, jak się ich krytykuje, więc na dziennikarkę wylała się oczywiście fala hejtu. Ale bądźmy szczerzy – czy nie powiedziała prawdy? Zdarzyło nam się być w środku lata w Karwi i w Krynicy Morskiej, uciekałam stamtąd w popłochu. Wyjeżdżam nad morze, żeby odpocząć od zgiełku, dlatego od kilku lat Bałtyk istnieje dla mnie tylko poza sezonem

Bardzo Wam polecam wycieczki nad morze w maju, czerwcu, albo we wrześniu. Jeśli chodzi o pogodę to między tymi miesiącami a wakacjami nie ma wielkiej różnicy, bo nadbałtycka aura i tak jest jedną wielką niewiadomą. Poza sezonem  macie za to większą szansę na złapanie wolnego terminu w jakimś fajnym miejscu, jest taniej, no i przede wszystkim – o niebo mniej turystów, puste plaże.

W tym roku zdecydowaliśmy się na wyjazd nad morze w połowie czerwca. Szukając noclegu miałam kilka ograniczeń: 
- miał być domek z dwiema sypialniami i w niewygórowanej cenie, 
- miejsce przyjazne psom, bo jechała z nami Nuka
- no i oczywiście – miało być ładnie:)

Bałtyk poza sezonem

Wybór padł na okolice Łeby, a konkretnie wieś  Słajszewo i domki Baltic Sand. Może nie jest to do końca miejsce, jakich zazwyczaj szukam, ale mieszkało się tam bardzo dobrze,  głównie dlatego, że byliśmy jedynymi gośćmi! Mieliśmy cały teren dla siebie, co było dużą wygodą ze względu na obecność Nuki, która mogła sobie hasać bez ograniczeń.

Baltic Sand

Słajszewo 42

Bałtyk poza sezonem

Domków jest pięć. Zostały oddane od użytku w zeszłym sezonie i jeszcze pachną nowością. Urządzone są bardzo nowocześnie i wygodnie. Jest telewizor (przydał się, bo akurat zaczęło się Euro), w łazience pralka, w kuchni wszelkie potrzebne sprzęty plus mikrofala, a nawet – i tu duży plus od Piotrka – kawiarka:) Dla tych, którzy nie mogą oderwać się od cywilizacji, minusem może być brak WiFi, ale nie jest to zaniedbanie gospodarzy, a po prostu względy techniczne. Na dole mamy salon z kominkiem-kozą, łazienkę i aneks kuchenny, na piętrze dwie sypialnie. I tu mała uwaga – jedna z nich (z dwoma osobnymi łózkami) jest przechodnia. Rezerwując domek  nie wiedziałam o tym, zupełnie nie wynikało to z opisu. Nie był to dla nas jakiś wielki problem i np. dla rodziny z dziećmi to będzie zupełnie bez znaczenia, ale jednak wolałabym, żeby było to jasno napisane.

Gospodarze nastawiają się na rodziny z dziećmi, na sporym terenie przed domkami jest plac zabaw z trampoliną i koszem do gry w piłkę. Pewnym minusem, szczególnie w upalne dni, może być brak drzew. Posesja leży na skraju wsi, tuż za ogrodzeniem posesji ciągnie się piękna polna droga, która prowadzi do strumyka, naokoło łąki i pola, więc jest gdzie pospacerować. W okolicy jest też pełno tras rowerowych

Bałtyk poza sezonem
Bałtyk poza sezonem

Samo Słajszewo na pewno nie jest dla tych, którzy chcą mieć plażę pod bokiem. Do morza owszem można dojść na piechotę, ale to baaaaardzo długi (choć piękny!) spacer. Ze względu na to, że nie bardzo mogłam chodzić,  jeździliśmy do Lubiatowa (ok. 6 km), gdzie wygodnie można podjechać na leśny parking dosłownie pod samą plażę.

I jak to w czerwcu – było PUSTO! W ogóle bardzo spodobała nam się ta okolica (Słajszewo, Sasino, Choczewo, Kopalino, Lubiatowo) i wydaje mi się, że z powodu odległości od plaż, nawet w sezonie nie ma tam jakichś ekstremalnych tłumów. O tych okolicach pisała ostatnio gazeta.pl, jako o „urokliwych dziurach” – LINK.
Bałtyk poza sezonem
Bałtyk poza sezonem
Bałtyk poza sezonem
Bałtyk poza sezonem
Bałtyk poza sezonem
Bałtyk poza sezonem
Pogoda nie sprzyjała niestety całodziennemu plażowaniu, ale przyjemność obcowania z morzem zastąpiliśmy sobie przyjemnością jedzenia:) W tych „urokliwych dziurach” trafiliśmy na dwie TAKIE restauracje, że oniemieliśmy.

Italia nad Bałtykiem


Bałtyk poza sezonem
Bałtyk poza sezonem

Pierwsza to znaleziona trochę przypadkowo w Ciekocinku  La Piccola Italia, prowadzona przez Malwinę i jej włoskiego narzeczonego Francesco. Została założona w dawnej przetwórni rybnej taty Malwiny, działa od zeszłego roku. Każde z nas było wcześniej we Włoszech i zgodnie stwierdziliśmy, że jest tam naprawdę jak w typowej włoskiej knajpie – nie takiej robionej pod turystów, ale takiej lokalnej. Menu krótkie, ale to zawsze dla mnie zaleta. Gotuje kucharka sprowadzona z Włoch, tak samo zresztą, jak i wszystkie produkty, których używa w kuchni. Francesco zrobił nam cały wykład o wyższości włoskich pomidorów nad polskimi:) Można by się przyczepić do cen, że zbyt warszawskie jak na tamtą okolicę, ale to właśnie efekt tego, że wszystkie produkty są oryginalne.

I co tu dużo mówić – jedzenie było ka-pi-tal-ne. I pizza, i makarony, i domowe ciasta – wszystko świeże, bez zbędnych udziwnień, autentyczne, no po prostu wspaniałe.

Bardzo bardzo trzymam kciuki za powodzenie Malwiny i Francesco, bo prowadzenie restauracji w takiej okolicy, z dala od głównych kurortów,  to nie lada wyzwanie. Ale wierzę,  że dobra kuchnia zawsze się obroni, czego przykładem może być restauracja Ewa Zaprasza w Sasinie, w której też byliśmy, a jakże!

La Piccola Italia
Ciekocino 23, Choczewo

Ewa zaprasza i obłędnie karmi


Bałtyk poza sezonem

O tym miejscu słyszałam już dawno temu, ale nigdy nie było po drodze.  Restauracja istnieje od prawie trzydziestu lat, na koncie ma sporo nagród i wyróżnień, m.in. doceniła ją redakcja polskiej edycji przewodnika Gault&Millau, i uczciwie zapracowała na miano kultowej. W karcie znajdziemy dania kuchni polskiej. Jedliśmy pysznego dorsza, zupę z botwinki, rosół, tartę z porami i kozim serem – wszystko bez najmniejszego zarzutu. A najlepsze z tego wszystkiego to podawany jako czekadełko fenomenalny śledź w śmietanie. To chyba najlepszy śledź, jakiego kiedykolwiek jadłam – i nie, ciąża wcale nie ma wpływu na moją opinię!:) Ach , i jeszcze deser! – brownie z musem malinowym to istna petarda. Ceny bardzo przystępne, obsługa sympatyczna i pomocna. Nuka od razu dostała miskę z wodą, a kelner uczcie uprzedził nas która ryba jest mrożona.

Bałtyk poza sezonem

Ewa Zaprasza
ul. Morska 49, Sasino

Jeśli będziecie w okolicy, koniecznie zajrzyjcie do tych miejsc, na pewno nie pożałujcie, i Wasze żołądki też nie:)

2 komentarze:

  1. My byliśmy przed sezonem, w czerwcu, i byliśmy totalnie zaskoczeni tym, jak wszędzie pusto! Też mieszkamy w miejscowości turystycznej na co dzień, ale u nas prawie cały rok jest sezon, więc zaskoczenie tym większe.

    OdpowiedzUsuń
  2. To samo dotyczy zresztą gór - byłam w Zakopanem pod koniec września, pogoda jak marzenie, a na Krupówkach pustki.

    OdpowiedzUsuń

TOP