czwartek, 9 czerwca 2016

Moniówka i okolice. Recenzja

Nowe Kawkowo

Latem 2014 często gościliśmy na Warmii. Dwa tygodnie przed wycieczką do Butterfly Factory (przeczytacie o niej TUTAJ) spędziliśmy kilka dni w pobliskim Nowym Kawkowie, w Moniówce.

Zastanawiałam się, czy Wam o niej pisać. W końcu założyłam sobie, że będę się skupiać na mało odkrytych lokalizacjach, a wpisy o Moniówce możecie znaleźć na wielu blogach. Ale doszłam do wniosku, że to byłoby niesprawiedliwe, bo totalnie zakochaliśmy się w tym miejscu i spędziliśmy tam kilka cudownie błogich dni. 

Żałuję, że nie mam lepszych zdjęć, ale wtedy nie przywiązywałam do nich wagi. Do głowy by mi nie przyszło, że zostanę blogerką! Wrzucam tutaj kilka najlepszych fotek, które udało mi się odkopać w komputerze, a piękne zdjęcia całego domu i okolic znajdziecie na stronie www.moniowka.pl

Moniówka to stuletni poniemiecki dom z charakterystycznej czerwonej cegły. Właścicielką jest Monika, która po kilku latach spędzonych w dużym mieście postanowiła wrócić na wieś i zrealizować swoje marzenie o agroturystyce. Takich historii znamy wiele, ale Monice udało się coś niesamowitego – stworzyła miejsce, gdzie czuliśmy się nie jak letnicy wynajmujący pokój, ale jak prawdziwi goście właścicielki, przed którymi ona otwiera cały swój dom i chce, żebyśmy czuli się w nim zupełnie swobodnie. To naprawdę wyjątkowe.

Moniówka

Sercem domu jest przepiękna, duża kuchnia i sąsiadujący z nią salon, oczywiście dostępne dla wszystkich. Wnętrze jest urządzone z dużą dbałością o szczegóły, widać, że gospodyni poświęciła wystrojowi dużo serca i uwagi, ale jednocześnie nie ma tu żadnej przesady ani zadęcia, jest bardzo przytulnie i swojsko. To samo dotyczy terenu wokół domu. Daleko mu do wymuskanego i zaplanowanego przez architekta zieleni ogrodu z idealnie przystrzyżonymi trawnikami, po których aż strach stąpać. Można tam zjeść śniadanie pod piękną jabłonią lub wierzbą, huśtać się jak dziecko na zawieszonej na drzewie sznurkowej huśtawce, leżeć z książką na trawie i wdychać zapach prania suszącego się na świeżym powietrzu. Brzmi sielsko, prawda?

Relaks w Moniówce

Śniadanie w Moniówce

Relaks w Moniówce

Moniówka to też dom otwarty dla zwierzaków. Kręci się tam gromada kotów, sami nie wiedzieliśmy, które są domownikami, a które zajrzały tylko na chwilę. Nad wszystkim czuwa Frida, fantastyczna suka, z którą od razu się zaprzyjaźniliśmy i to rekompensowało nam trochę nieobecność naszej Nuki. 
Ze względu na Fridę, która nie bardzo akceptuje inne psy na swoim terenie, goszczenie czworonogów w Moniówce jest rozpatrywane indywidualnie.

Moniówkowy pies Frida

Zwierzaki w Moniówce

W Moniówce można gotować samemu, cała kuchnia jest do dyspozycji gości i jest w niej wszystko, co potrzebne, a nawet więcej. Można też za dodatkową opłatą zamówić pyszne obiady w wersji wege. Do tej pory wspominamy obłędną faszerowaną cukinię, którą tam jedliśmy, mmmm... Często odbywają się tam warsztaty kulinarne albo „turnusy” z jogą.

Nowe Kawkowo i okolice

W Moniówce dla gości są dostępne rowery, którymi wybraliśmy się do Węgajt na poszukiwania gospodarstwa Thorstena Butha i jego słynnych serów. Nie było łatwo tam trafić, a miejscowi, których pytaliśmy o drogę chyba udawali, że nie wiedzą, kogo szukamy – no cóż, taki „obcy”, do którego przyjeżdżają po zakupy ludzie z innych miast jest pewnie dla niektórych solą w oku. Jakoś sobie poradziliśmy i na kolację do Moniówki wróciliśmy z przepysznym serem od pana Thorstena.
Nowe Kawkowo i okolice

To przesympatyczny człowiek,  który opowiedział nam o tym, jak to w latach 90-tych wybrał się na rowerową wycieczkę wokół Bałtyku. Zakochał się nie tylko w Warmii, ale i w pięknej Polce, więc postanowił zostać. Ot tak:) Oprócz hodowli zwierząt gospodarczych i wyrabiania serów piecze razowy chleb na zakwasie, robi jogurty, lody, masło, twarogi, serniki. Swoje produkty sprzedaje podczas letnich jarmarków w okolicy, ale czasem można go też spotkać na targach w Warszawie.

Nowe Kawkowo  i jego okolice to prawdziwe zagłębie ciekawych miejsc i barwnych postaci. Mamy tutaj:

Słynne Lawendowe Pole i Lawendowe Muzeum Żywe, kilka kroków od Moniówki
Mobilne Spa „Madame La Mode” 
Galerio-kawiarnię w Nowym Kawkowie

oraz całą masę gospodarstw, w których można nabyć domowe pieczywo, świeże jaja od szczęśliwych kur, robione na miejscu sery, owoce i warzywa. W Moniówce na drzwiach lodówki wisi cała rozpiska z adresami, co i u kogo można kupić. Podobną listę dostaliśmy zresztą podczas pobytu w ButterflyFactory.

To strasznie fajne, że ci ludzie wzajemnie się wspierają, nie konkurują ze sobą i tworzą taką zwartą, zżytą społeczność.  Kilka lat temu w Wysokich Obcasach można było przeczytać artykuł o mieszkańcach Nowego Kawkowa i okolic, znajdziecie go TUTAJ.

TUTAJ możecie przeczytać wywiad z Moniką, właścicielką Moniówki.

Węgajty

Lawendowe Pole Nowe Kawkowo

kawiarnia Nowe Kawkowo

przystanek Nowe Kawkowo

Koniecznie jedźcie na Warmię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP